Po powrocie z pracy zacząłem wsłuchiwać się w album zatytułowany „Gothica” grupy XIII Stoleti . W międzyczasie postanowiłem zrobić sobie jakąś obiadokolację. Zrobiłem sobie coś na wzór hamburgera, wrzuciłem do mikrofalówki i po kwadransie opychałem się dwiema cheeseburgerami. Jak w opuszczonym niedawno Stanach , hehe. Leżąc na kanapie myślałem odrobinę o rodzinie za wielką wodą. Jestem ciekawe co u nich słychać . Chwila, chwila…..co prawda nie ma mnie w Chicago od dobrych dwóch miesięcy, ale posiadam podłączony Internet. Czym prędzej odpaliłem komputer. Musiałbym poszukać za chwilę adres MSN swojego brata .Zacząłem więc szukać namiarów skwapliwie. Trochę się zdenerwowałem, bo z początku jednak nigdzie znaleźć nie mogłem. W pewnej chwili doszedłem do wniosku, że takie typu dane muszą pojawić się na dyskietce, którą ze sobą zabrałem . Dyskietkę znalazłem bez kłopotu .Wrzuciłem ją i jąłem przeglądać informacje. Zawartych tam informacji było niezwykle wiele . Wiele z nich dotyczyło moich amerykańskich znajomych. Szukałem więc polskiego nazwiska. W końcu udało mi się odnaleźć dane Krzysztofa. Spisałem jego adres, zapisałem w MSN, po czym niemal od razu zauważyłem, że jest obecny na komunikatorze. Bez najmniejszej oznaki zawahania zagadałem do niego . U rodziny zmiany na lepsze. (więcej…)
Posts Tagged ‘wytrzymałość’
Akademik nocą żyję i byłem tego świadkiem
01.15
Ciemno było już za oknem, odgłosy intensywnej polemiki ucichły, zaś w czasie, gdy słuchałem muzyki pojawił się sms od Marleny, że o 18.00 będzie czekać przy pubie, w którym wczoraj się widzieliśmy . Spojrzałem mechanicznie na zegarek. Miałem jeszcze godzinę. Poszczęściło mi się . Zdążyłem jeszcze zajrzeć na pocztę, na której zostawiona była wiadomość od ojca, który opisywał wrażenia mojego brata z wyjazdu na Florydę i coś na szybcika zjeść. Uszykowałem się w miarę błyskawicznie . Udałem się we wskazane miejsce. Na zewnątrz było strasznie chłodno . Pod pubem istotne czekała na mnie koleżanka. Wyraźnie się uradowała z tego, że mnie widziała. Ciekawe jak długo czekała. Ruszyliśmy więc w drogę prowadząc rozmowę . Bardzo przyjemnie zleciała nam droga do akademika .Odniosłem wrażenie, może mylne, że próbowała mnie podrywać. Akademik , w której mieszkają studenci filologii polskiej i angielskiej nie jest obskurnym miejscem dla ubogich żaczków. Wprost przeciwnie. Poziom sam w sobie. Wejście do wewnątrz stanowią drzwi szklane. Zresztą wewnątrz istnieje podobna tendencja. (więcej…)
Nieprzyjemne zajście w pubie zakłuciło spokój
01.14
Jak obiecałem tak też zrobiłem . Ubrałem się i wyszedłem w określone miejsce pozostając pokój w nieładzie. Na zewnątrz było chłodno. Buty grzęzły w śniegu i nie podobało mi się to . Wszedłem po chwili do pubu. Zmiana temperatury była aż przyjemna. Podszedłem do stolika przy którym siedziała Marlena, Monika i Artur – moi znajomi, których poznałem u siebie w pracy. Dosyć często przychodzą. Mają podobne pasje i zamiłowania . Nie zamierzałem dzisiaj pić. Kac nie należy do przyjemnych doświadczeń. Zamówiłem więc colę. Dosiadłem się do nich. W tle leciała jakaś muzyka, ale całkowicie nie w moim guście. Cóż poradzić . Wygłupialiśmy się stale, śmieliśmy z jakiś durnych kawałów. Oczywiście to nie wszystko, ponieważ prowadziliśmy całkiem ambitną konwersację związaną z tematyką literatury. W zakresie prowadzonej rozmowy wymieniliśmy się różnymi spostrzeżeniami. Czytują Pratchetta, Kinga, Lovecrafta i Jabłońskiego – Mhm…….widzę, że sporo rzeczy nas łączy. Czas mijał spokojnie i przyjemnie . Spokojnie…….jednak tylko do pewnego momentu. Do wewnątrz weszło trzech ludzi w kapturach nałożonych na głowie. Wyglądali na niezbyt trzeźwych, a przy tym i agresywnych. Podeszli do jakiegoś chłopaka i zaczęli mu wygrażać. (więcej…)
Mój początek pobytu w kraju
01.14
Pierwsze dni spędzone w kraju po przylocie z USA były dla mnie co najmniej dziwnym doświadczeniem . Dawno nie widziałem rodzimego raju. Stolica przypominało trochę zminiaturyzowany Nowy Jork. Nie opuściłem jak dotąd Warszawy, ale z pewnością mniejsze miejscowości – w tym ta, w której się wychowałem zapewne nic w ciągu tych kilku lat się nie zmieniły. Doświadczenia z hurtowni elementów szklanych okazały się wielce pomocne w sklepie komputerowym. Sprzedawałem i zresztą sprzedaje do tej pory różne artykuły pokroju płyt CD, DVD, kart graficznych bądź płyt głównych. W pracy podoba mi się nawet bardzo . Poza tym mam spory kontakt z ludźmi, a to mocna zaleta . Poznałem także wielu ludzi. W niedługim czasie poczyniłem rozmaite znajomości . Można szczerze przyznać, że zaaklimatyzowałem się w pełni. Wróciwszy z pracy wieczorem do domu wrzuciłem słuchawki na uszy, aby wsłuchać się w KoRna. Postanowiłem przeczytać maile. Jeden z nich był od ojca, który jak sam się chwalił znalazł robotę w tej samej hurtowni, z której mnie wcześniej zwolnili . Z tego co opisuje oprowadza potencjalnych klientów po sklepie pokazując produkty, które ich interesują. (więcej…)