Po powrocie z pracy zacząłem wsłuchiwać się w album zatytułowany „Gothica” grupy XIII Stoleti . W międzyczasie postanowiłem zrobić sobie jakąś obiadokolację. Zrobiłem sobie coś na wzór hamburgera, wrzuciłem do mikrofalówki i po kwadransie opychałem się dwiema cheeseburgerami. Jak w opuszczonym niedawno Stanach , hehe. Leżąc na kanapie myślałem odrobinę o rodzinie za wielką wodą. Jestem ciekawe co u nich słychać . Chwila, chwila…..co prawda nie ma mnie w Chicago od dobrych dwóch miesięcy, ale posiadam podłączony Internet. Czym prędzej odpaliłem komputer. Musiałbym poszukać za chwilę adres MSN swojego brata .Zacząłem więc szukać namiarów skwapliwie. Trochę się zdenerwowałem, bo z początku jednak nigdzie znaleźć nie mogłem. W pewnej chwili doszedłem do wniosku, że takie typu dane muszą pojawić się na dyskietce, którą ze sobą zabrałem . Dyskietkę znalazłem bez kłopotu .Wrzuciłem ją i jąłem przeglądać informacje. Zawartych tam informacji było niezwykle wiele . Wiele z nich dotyczyło moich amerykańskich znajomych. Szukałem więc polskiego nazwiska. W końcu udało mi się odnaleźć dane Krzysztofa. Spisałem jego adres, zapisałem w MSN, po czym niemal od razu zauważyłem, że jest obecny na komunikatorze. Bez najmniejszej oznaki zawahania zagadałem do niego . U rodziny zmiany na lepsze. (więcej…)
Posts Tagged ‘szkło klejone’
Nie brany pod uwagę wypad do spożywczego
01.18
Pojawiłem się już w domu z tej wycieczki po Warszawie . Podłączyłem wieże i wrzuciłem pożyczoną od Jarka płytę. Jak miło…jak ja dawno tego nie słuchałem. Poczułem się odrobinę głodny, więc postanowiłem zajrzeć do lodówki. Otwieram ją i co ja zastaję ? Pustkę. Musiałem więc na powrót wyjść z domu i wtargnąć do jakiegoś sklepu . Nie chciało mi się już krążyć po większych sklepach i stać godzinami w kolejkach. Nie dziwi więc fakt, że udałem się właśnie do sklepu spożywczego w okolicy . Będąc już od 2 miesięcy w Polsce przyzwyczaiłem się do widoku drobnych pijaczków pod sklepem. Pomimo tego, że Polska stanowi często temat żartów ze strony Amerykanów nie jest raczej tak zacofany jak im się wydaje. Po ’89 zmienił się zupełnie obraz dajmy na to sklepu. Kiedyś takie miejsca znajdowały się w obskurnych pomieszczeniach w budynku. Szyby w wystawach były łatwo do sforsowania i ogólnie łatwo było się wkraść do sklepu. Powróciwszy do polski zauważyłem, że wszystko uległo dodatniej zmianie . W większych miastach wyrastają budynki z klasą, nierzadko są to konstrukcje szklane. (więcej…)
Tak minął mi dzień po niezłej imprezie w akademiku
01.15
Zgodnie z tym co udało mi się napisać we wcześniejszym wpisie jak tylko wróciłem do siebie poszedłem dalej spać . Musiałem wypocząć po całonocnej imprezie. Spałem mniej więcej do południa . Niestety nie zmieniło to faktu, że pękała mnie głowa po prostu. O nie…dzisiejszego dnia, chyba nie opuszczę progu tego pokoju. W końcu udało mi się zmusić samego siebie do tego, aby wstać. Swoje pierwsze kroki skierowałem w stronę szafki, w której znajdowała się apteczka . Znalazłem całe szczęście aspirynę. Nie zwykłem cierpieć na migreny, lecz będąc jeszcze w Chicago postanowiłem zabezpieczyć się odpowiednio przed wylotem do Polski. Wiadomo zmiana strefy czasowej i w ogóle. Po zażyciu udałem się z powrotem do łóżka. Niczego bardziej nie chciałem niż tego, żeby mnie ta łepetyna tak nie bolała . Moje krótkometrażowe marzenia ziściły się. Nie przyszło to od razu, ale jednak. Po chwili sięgnąłem po telefon komórkowy . Chciałem po prostu wiedzieć czy nikt nie zostawił mi czasami żadnej wiadomości. W sumie to znalazły się aż dwie. Do pracy w poniedziałek mam się udać o 12.00, bo Jarosław siedzi w sklepie do południa od rana. Ok., nawet mnie to cieszy. Dalej. Następna wiadomość była od Marleny. Poinformowała mnie o tym, że Monika odwiozła ją do domu. Pytała się także o odczucia po imprezie. Odczucia takie sobie…jeżeli skupić się na kwestiach typowo fizycznych. Napisałem jej, że u mnie wszystko okej, impreza zaś podobała mi się bardzo. Na koniec ją pozdrowiłem. (więcej…)
Akademik nocą żyję i byłem tego świadkiem
01.15
Ciemno było już za oknem, odgłosy intensywnej polemiki ucichły, zaś w czasie, gdy słuchałem muzyki pojawił się sms od Marleny, że o 18.00 będzie czekać przy pubie, w którym wczoraj się widzieliśmy . Spojrzałem mechanicznie na zegarek. Miałem jeszcze godzinę. Poszczęściło mi się . Zdążyłem jeszcze zajrzeć na pocztę, na której zostawiona była wiadomość od ojca, który opisywał wrażenia mojego brata z wyjazdu na Florydę i coś na szybcika zjeść. Uszykowałem się w miarę błyskawicznie . Udałem się we wskazane miejsce. Na zewnątrz było strasznie chłodno . Pod pubem istotne czekała na mnie koleżanka. Wyraźnie się uradowała z tego, że mnie widziała. Ciekawe jak długo czekała. Ruszyliśmy więc w drogę prowadząc rozmowę . Bardzo przyjemnie zleciała nam droga do akademika .Odniosłem wrażenie, może mylne, że próbowała mnie podrywać. Akademik , w której mieszkają studenci filologii polskiej i angielskiej nie jest obskurnym miejscem dla ubogich żaczków. Wprost przeciwnie. Poziom sam w sobie. Wejście do wewnątrz stanowią drzwi szklane. Zresztą wewnątrz istnieje podobna tendencja. (więcej…)
Szukanie informacji związanych z ” ludźmi w kapturach ”
01.15
Spotkanie ze znajomymi w pubie swój koniec miało po pewnym incydencie i wymianie numerów telefonu . Udałem się do siebie. Na ulicach Warszawy wieczorami bywa dosyć niebezpiecznie. Kręcąc się wieczorami po ulicach trzeba być zawsze przygotowanym na ewentualne spotkanie agresywnych „ dresów . Należy być ostrożnym. Chwilę później znalazłem się u siebie. Wyciągnąłem pizze wrzucając ją następnie do mikrofalówki . W pubie niczego nie zamówiłem. Odpaliłem wieżę, aby wsłuchać się w KoRna. Kosztując swoją kolację wpadłem na ambitny pomysł poszperania sobie w necie na temat rapu w Polsce. Byłem ciekawy, czy ludzie słuchający takiej muzyki jak hip hop zdominowali już underground zasłaniając daleko ludzi preferujących metal bądź punk . Pamiętam, że mieszkając jeszcze w Polsce przed emigracją za chlebem nie spotkałem się z czymś podobnym. No może przesada, istniało. Ale nie na taką skalę. Zaglądałem na rozmaite strony. Obecnie wielu młodych ludzi czerpię wzorzec wstyd się przyznać z zachodu, gdzie wielu raperów prowadzi iście gangsterski tryb życia. Dissy, zaczepki, trawa, a także porachunki, które kończą się nieraz bardzo tragicznie to tylko niektóre z elementów które przyswajane są przez słuchaczy takiej muzyki. Szpan nierzadko definiuje raperów amerykańskich . Tyle odnośnie stylu bycia, o ubiorze nie będę się wypowiadał, bo to nieważne . Można nosić workowate spodnie i nałożony na głowę kaptur i równie dobrze bawić się na koncertach rockowych. Polscy miłośnicy takiej muzyki z pewnością czerpią stąd wzorce. (więcej…)
Nieprzyjemne zajście w pubie zakłuciło spokój
01.14
Jak obiecałem tak też zrobiłem . Ubrałem się i wyszedłem w określone miejsce pozostając pokój w nieładzie. Na zewnątrz było chłodno. Buty grzęzły w śniegu i nie podobało mi się to . Wszedłem po chwili do pubu. Zmiana temperatury była aż przyjemna. Podszedłem do stolika przy którym siedziała Marlena, Monika i Artur – moi znajomi, których poznałem u siebie w pracy. Dosyć często przychodzą. Mają podobne pasje i zamiłowania . Nie zamierzałem dzisiaj pić. Kac nie należy do przyjemnych doświadczeń. Zamówiłem więc colę. Dosiadłem się do nich. W tle leciała jakaś muzyka, ale całkowicie nie w moim guście. Cóż poradzić . Wygłupialiśmy się stale, śmieliśmy z jakiś durnych kawałów. Oczywiście to nie wszystko, ponieważ prowadziliśmy całkiem ambitną konwersację związaną z tematyką literatury. W zakresie prowadzonej rozmowy wymieniliśmy się różnymi spostrzeżeniami. Czytują Pratchetta, Kinga, Lovecrafta i Jabłońskiego – Mhm…….widzę, że sporo rzeczy nas łączy. Czas mijał spokojnie i przyjemnie . Spokojnie…….jednak tylko do pewnego momentu. Do wewnątrz weszło trzech ludzi w kapturach nałożonych na głowie. Wyglądali na niezbyt trzeźwych, a przy tym i agresywnych. Podeszli do jakiegoś chłopaka i zaczęli mu wygrażać. (więcej…)
Mój początek pobytu w kraju
01.14
Pierwsze dni spędzone w kraju po przylocie z USA były dla mnie co najmniej dziwnym doświadczeniem . Dawno nie widziałem rodzimego raju. Stolica przypominało trochę zminiaturyzowany Nowy Jork. Nie opuściłem jak dotąd Warszawy, ale z pewnością mniejsze miejscowości – w tym ta, w której się wychowałem zapewne nic w ciągu tych kilku lat się nie zmieniły. Doświadczenia z hurtowni elementów szklanych okazały się wielce pomocne w sklepie komputerowym. Sprzedawałem i zresztą sprzedaje do tej pory różne artykuły pokroju płyt CD, DVD, kart graficznych bądź płyt głównych. W pracy podoba mi się nawet bardzo . Poza tym mam spory kontakt z ludźmi, a to mocna zaleta . Poznałem także wielu ludzi. W niedługim czasie poczyniłem rozmaite znajomości . Można szczerze przyznać, że zaaklimatyzowałem się w pełni. Wróciwszy z pracy wieczorem do domu wrzuciłem słuchawki na uszy, aby wsłuchać się w KoRna. Postanowiłem przeczytać maile. Jeden z nich był od ojca, który jak sam się chwalił znalazł robotę w tej samej hurtowni, z której mnie wcześniej zwolnili . Z tego co opisuje oprowadza potencjalnych klientów po sklepie pokazując produkty, które ich interesują. (więcej…)