Po powrocie z pracy zacząłem wsłuchiwać się w album zatytułowany „Gothica” grupy XIII Stoleti . W międzyczasie postanowiłem zrobić sobie jakąś obiadokolację. Zrobiłem sobie coś na wzór hamburgera, wrzuciłem do mikrofalówki i po kwadransie opychałem się dwiema cheeseburgerami. Jak w opuszczonym niedawno Stanach , hehe. Leżąc na kanapie myślałem odrobinę o rodzinie za wielką wodą. Jestem ciekawe co u nich słychać . Chwila, chwila…..co prawda nie ma mnie w Chicago od dobrych dwóch miesięcy, ale posiadam podłączony Internet. Czym prędzej odpaliłem komputer. Musiałbym poszukać za chwilę adres MSN swojego brata .Zacząłem więc szukać namiarów skwapliwie. Trochę się zdenerwowałem, bo z początku jednak nigdzie znaleźć nie mogłem. W pewnej chwili doszedłem do wniosku, że takie typu dane muszą pojawić się na dyskietce, którą ze sobą zabrałem . Dyskietkę znalazłem bez kłopotu .Wrzuciłem ją i jąłem przeglądać informacje. Zawartych tam informacji było niezwykle wiele . Wiele z nich dotyczyło moich amerykańskich znajomych. Szukałem więc polskiego nazwiska. W końcu udało mi się odnaleźć dane Krzysztofa. Spisałem jego adres, zapisałem w MSN, po czym niemal od razu zauważyłem, że jest obecny na komunikatorze. Bez najmniejszej oznaki zawahania zagadałem do niego . U rodziny zmiany na lepsze. (więcej…)
Archive for the ‘drzwi szklane’ Category
W godzinach pracy – znajoma klientka
01.19
W poniedziałek wstałem mniej więcej koło 8.00 rano . Zgodnie z grafikiem na co dzień szykuje się do wyjścia z domu o tej godzinie. Ranek przywitałem kawą i śniadankiem, a następnie wsłuchiwaniem się aż do wyjścia w XIII Stoleti . Właściwie to nigdy wcześniej jej nie przesłuchiwałem, lecz Marlena mi poleciła, więc postanowiłem przesłuchać. Pochwaliła się tym, że słucha muzyki gotyckiej . Spodobały mi się zwłaszcza „ Mystery Ana” , „ Mackbeth” i „ Ruze a kriz” . Z domu wyszedłem pół godziny przed dwunastą. Ogólnie nie było aż tak zimno jak wczoraj. Wchodząc do sklepu przywitał mnie „ Metal Miltia” Metallicy. Jarosław kończąc pracę szykował się powoli do wyjścia . Ogólnie rzecz biorąc ruch był dzisiaj w miarę spory. Ludzie kupujący w sklepie lubią często wdawać się w dłuższe polemiki . Po upływie może 3 godzin przybyła do sklepu…..Marlena. Chciała kupić jakieś puste płyty. (więcej…)
Miła korespondencja z Marleną i Arturem
01.18
Pisząc ten artykuł spoglądam na zegarek. Jest już grubo po 22.00. Nie czuję się na tyle zmęczony, by zasnąć od razu . Postanowiłem posiedzieć chwilę przy komputerze, a przy okazji popisać coś na tym blogu. Cóż. Zaraz po zakończeniu instalacji postanowiłem pochodzić sobie po kontach znajomych na nk, aby spisać kontakty gg . Poradziłem sobie z tym akurat w miarę sprawnie. Zauważyłem, że Arek jest dostępny. Od razu zagadałem oczywiście przedstawiając się na wstępie . Pisaliśmy chwilkę o imprezie i ogólnych wrażeniach. Nie byłem jedyną osobą, która tak się skończyła na tej imprezie. Były osoby, które na długo ( dzięki zdjęciom oczywiście ) popamiętają swoje wyczyny. Jeden z imprezowiczów przesadził o czym przekonał się już następnego dnia. Wacław lub Wacek jak go wszyscy zdrobniale nazywają zwymiotował na drzwi szklane. Mieszkańcy akademika od razu zainterweniowali zanosząc go do łazienki . Ogólnie nie mieli przyjemności tego sprzątać, lecz w końcu musieli. Nie mieli najmniejszego wyboru . Gdyby rektor to zobaczył, albo jakikolwiek wykładowca byliby ugotowani. Koniec końców podmobilizowali się i dla dobra sprawy wzięli się do pracy. (więcej…)
Niespodziewane spotkanie w Łazienkach
01.18
Niedziela była już dniem niebo lepszym od soboty . Decydowało o tym głównie samopoczucie . Miałem w planach gdzieś wyskoczyć. Zanim jednak zrealizowałem swój plan musiałem po prostu wejść na nk i zobaczyć zdjęcia z imprezy w akademiku. Ciekawość wprost mnie zżerała . Tak więc pojawiłem się na wymienionym portalu i zacząłem przeglądać profile ludzi obecnych na imprezie. Rzeczywiście. Dodano naprawdę śmieszne zdjęcia . Na co najmniej dwóch się pojawiłem, lecz takie moje szczęście, że wyszedłem jak zwykle „niewyraźnie”. Ach, ta wrodzona nie fotogeniczność. Włączyłem muzykę na komputerze i wziąłem się za porządki. Musiałem wziąć się za pranie, że już nie wspomnę o wysprzątaniu całego domu .Nie chciałbym kogokolwiek gościć w zaśmieconym mieszkanku. Uporałem się z wszystkim w jakieś półtora godziny, choć początkowo mogłoby to wydawać się pracą niemalże syzyfową. Po zjedzeniu czegoś na szybcika wyszedłem z domu. Kręciłem się po mieście, aż natrafiłem jakimś przypadkiem na ostatnie miejsce spotkania z Marleną. Przyznać sam muszę, że Warszawskie Łazienki to bardzo piękne miejsce . Usiadłszy na ławce jąłem kontemplować otaczające mnie piękno jakkolwiek dziwacznie to zabrzmi. Mało brakowało a znowu bym nie spostrzegł wysłanej mi niewiele wcześniej wiadomości. Tym razem odezwała się Monika, która była ciekawa gdzie się podziewam. Odpisałem skwapliwie, po czym w dalszym ciągu siedząc wprost się relaksowałem. Po upływie mniej więcej pół godziny pojawiły się w pobliżu dwie kobiece postacie . Tak, poznałem je. Monika z Marleną pojawiły się w Łazienkach. Przyjemne spotkanie. Wymienialiśmy się wrażeniami ze spotkania u Artura, po czym postanowiliśmy udać się do kawiarni. Jak pomyśleliśmy tak też zrobiliśmy. (więcej…)
Tak minął mi dzień po niezłej imprezie w akademiku
01.15
Zgodnie z tym co udało mi się napisać we wcześniejszym wpisie jak tylko wróciłem do siebie poszedłem dalej spać . Musiałem wypocząć po całonocnej imprezie. Spałem mniej więcej do południa . Niestety nie zmieniło to faktu, że pękała mnie głowa po prostu. O nie…dzisiejszego dnia, chyba nie opuszczę progu tego pokoju. W końcu udało mi się zmusić samego siebie do tego, aby wstać. Swoje pierwsze kroki skierowałem w stronę szafki, w której znajdowała się apteczka . Znalazłem całe szczęście aspirynę. Nie zwykłem cierpieć na migreny, lecz będąc jeszcze w Chicago postanowiłem zabezpieczyć się odpowiednio przed wylotem do Polski. Wiadomo zmiana strefy czasowej i w ogóle. Po zażyciu udałem się z powrotem do łóżka. Niczego bardziej nie chciałem niż tego, żeby mnie ta łepetyna tak nie bolała . Moje krótkometrażowe marzenia ziściły się. Nie przyszło to od razu, ale jednak. Po chwili sięgnąłem po telefon komórkowy . Chciałem po prostu wiedzieć czy nikt nie zostawił mi czasami żadnej wiadomości. W sumie to znalazły się aż dwie. Do pracy w poniedziałek mam się udać o 12.00, bo Jarosław siedzi w sklepie do południa od rana. Ok., nawet mnie to cieszy. Dalej. Następna wiadomość była od Marleny. Poinformowała mnie o tym, że Monika odwiozła ją do domu. Pytała się także o odczucia po imprezie. Odczucia takie sobie…jeżeli skupić się na kwestiach typowo fizycznych. Napisałem jej, że u mnie wszystko okej, impreza zaś podobała mi się bardzo. Na koniec ją pozdrowiłem. (więcej…)
Akademik nocą żyję i byłem tego świadkiem
01.15
Ciemno było już za oknem, odgłosy intensywnej polemiki ucichły, zaś w czasie, gdy słuchałem muzyki pojawił się sms od Marleny, że o 18.00 będzie czekać przy pubie, w którym wczoraj się widzieliśmy . Spojrzałem mechanicznie na zegarek. Miałem jeszcze godzinę. Poszczęściło mi się . Zdążyłem jeszcze zajrzeć na pocztę, na której zostawiona była wiadomość od ojca, który opisywał wrażenia mojego brata z wyjazdu na Florydę i coś na szybcika zjeść. Uszykowałem się w miarę błyskawicznie . Udałem się we wskazane miejsce. Na zewnątrz było strasznie chłodno . Pod pubem istotne czekała na mnie koleżanka. Wyraźnie się uradowała z tego, że mnie widziała. Ciekawe jak długo czekała. Ruszyliśmy więc w drogę prowadząc rozmowę . Bardzo przyjemnie zleciała nam droga do akademika .Odniosłem wrażenie, może mylne, że próbowała mnie podrywać. Akademik , w której mieszkają studenci filologii polskiej i angielskiej nie jest obskurnym miejscem dla ubogich żaczków. Wprost przeciwnie. Poziom sam w sobie. Wejście do wewnątrz stanowią drzwi szklane. Zresztą wewnątrz istnieje podobna tendencja. (więcej…)
Zetknięcie się ze znajomymi w Mc Donaldzie
01.15
Ten przyjemny wieczór przy laptopie skończył się przesłuchaniem od początku do końca płyty „ Show No Mercy” . Zbudził mnie sms od Marleny jak się zaraz okazało. Senność dopadła mnie do takiego stopnia, iż zasnąłem na fotelu . Miałem jeszcze piasek w oczach, więc nie miałem ochoty odczytywać w najbliższym czasie żadnych wiadomości. Musiałem napić się jedynie kawy. Kofeina na z pewnością mnie pobudzi. Po prostu nie mogłem się mylić . Rozsiadując się na swoim tronie( czyt. Fotel ) wziąłem w swoją dłoń komórkę i zacząłem odczytywać wiadomość od Marleny. Dała znać, że będzie czekać w Łazienkach i ma nadzieje, że się pojawię . Cóż…nie mam nic przeciwko. Z przyjemnością. Pisała, że będzie tam o 12.00. Ok. Chwila, chwila……patrząc na zegarek widziałem 10.20……cholera niedużo czasu mi pozostało. Odpisałem w pośpiechu, że pojawię się z pewnością, ale mogę się moment spóźnić. Trochę się obawiałem, że zbłądzę, albo znajdę wskazane miejsce dużo po fakcie. Z góry napiszę, że nie znam jeszcze tak dokładnie miasta . Po drodze musiałem pytać się ludzi o kierunek . (więcej…)
Szukanie informacji związanych z ” ludźmi w kapturach ”
01.15
Spotkanie ze znajomymi w pubie swój koniec miało po pewnym incydencie i wymianie numerów telefonu . Udałem się do siebie. Na ulicach Warszawy wieczorami bywa dosyć niebezpiecznie. Kręcąc się wieczorami po ulicach trzeba być zawsze przygotowanym na ewentualne spotkanie agresywnych „ dresów . Należy być ostrożnym. Chwilę później znalazłem się u siebie. Wyciągnąłem pizze wrzucając ją następnie do mikrofalówki . W pubie niczego nie zamówiłem. Odpaliłem wieżę, aby wsłuchać się w KoRna. Kosztując swoją kolację wpadłem na ambitny pomysł poszperania sobie w necie na temat rapu w Polsce. Byłem ciekawy, czy ludzie słuchający takiej muzyki jak hip hop zdominowali już underground zasłaniając daleko ludzi preferujących metal bądź punk . Pamiętam, że mieszkając jeszcze w Polsce przed emigracją za chlebem nie spotkałem się z czymś podobnym. No może przesada, istniało. Ale nie na taką skalę. Zaglądałem na rozmaite strony. Obecnie wielu młodych ludzi czerpię wzorzec wstyd się przyznać z zachodu, gdzie wielu raperów prowadzi iście gangsterski tryb życia. Dissy, zaczepki, trawa, a także porachunki, które kończą się nieraz bardzo tragicznie to tylko niektóre z elementów które przyswajane są przez słuchaczy takiej muzyki. Szpan nierzadko definiuje raperów amerykańskich . Tyle odnośnie stylu bycia, o ubiorze nie będę się wypowiadał, bo to nieważne . Można nosić workowate spodnie i nałożony na głowę kaptur i równie dobrze bawić się na koncertach rockowych. Polscy miłośnicy takiej muzyki z pewnością czerpią stąd wzorce. (więcej…)
Nieprzyjemne zajście w pubie zakłuciło spokój
01.14
Jak obiecałem tak też zrobiłem . Ubrałem się i wyszedłem w określone miejsce pozostając pokój w nieładzie. Na zewnątrz było chłodno. Buty grzęzły w śniegu i nie podobało mi się to . Wszedłem po chwili do pubu. Zmiana temperatury była aż przyjemna. Podszedłem do stolika przy którym siedziała Marlena, Monika i Artur – moi znajomi, których poznałem u siebie w pracy. Dosyć często przychodzą. Mają podobne pasje i zamiłowania . Nie zamierzałem dzisiaj pić. Kac nie należy do przyjemnych doświadczeń. Zamówiłem więc colę. Dosiadłem się do nich. W tle leciała jakaś muzyka, ale całkowicie nie w moim guście. Cóż poradzić . Wygłupialiśmy się stale, śmieliśmy z jakiś durnych kawałów. Oczywiście to nie wszystko, ponieważ prowadziliśmy całkiem ambitną konwersację związaną z tematyką literatury. W zakresie prowadzonej rozmowy wymieniliśmy się różnymi spostrzeżeniami. Czytują Pratchetta, Kinga, Lovecrafta i Jabłońskiego – Mhm…….widzę, że sporo rzeczy nas łączy. Czas mijał spokojnie i przyjemnie . Spokojnie…….jednak tylko do pewnego momentu. Do wewnątrz weszło trzech ludzi w kapturach nałożonych na głowie. Wyglądali na niezbyt trzeźwych, a przy tym i agresywnych. Podeszli do jakiegoś chłopaka i zaczęli mu wygrażać. (więcej…)
Mój początek pobytu w kraju
01.14
Pierwsze dni spędzone w kraju po przylocie z USA były dla mnie co najmniej dziwnym doświadczeniem . Dawno nie widziałem rodzimego raju. Stolica przypominało trochę zminiaturyzowany Nowy Jork. Nie opuściłem jak dotąd Warszawy, ale z pewnością mniejsze miejscowości – w tym ta, w której się wychowałem zapewne nic w ciągu tych kilku lat się nie zmieniły. Doświadczenia z hurtowni elementów szklanych okazały się wielce pomocne w sklepie komputerowym. Sprzedawałem i zresztą sprzedaje do tej pory różne artykuły pokroju płyt CD, DVD, kart graficznych bądź płyt głównych. W pracy podoba mi się nawet bardzo . Poza tym mam spory kontakt z ludźmi, a to mocna zaleta . Poznałem także wielu ludzi. W niedługim czasie poczyniłem rozmaite znajomości . Można szczerze przyznać, że zaaklimatyzowałem się w pełni. Wróciwszy z pracy wieczorem do domu wrzuciłem słuchawki na uszy, aby wsłuchać się w KoRna. Postanowiłem przeczytać maile. Jeden z nich był od ojca, który jak sam się chwalił znalazł robotę w tej samej hurtowni, z której mnie wcześniej zwolnili . Z tego co opisuje oprowadza potencjalnych klientów po sklepie pokazując produkty, które ich interesują. (więcej…)