Jak obiecałem tak też zrobiłem . Ubrałem się i wyszedłem w określone miejsce pozostając pokój w nieładzie. Na zewnątrz było chłodno. Buty grzęzły w śniegu i nie podobało mi się to . Wszedłem po chwili do pubu. Zmiana temperatury była aż przyjemna. Podszedłem do stolika przy którym siedziała Marlena, Monika i Artur – moi znajomi, których poznałem u siebie w pracy. Dosyć często przychodzą. Mają podobne pasje i zamiłowania . Nie zamierzałem dzisiaj pić. Kac nie należy do przyjemnych doświadczeń. Zamówiłem więc colę. Dosiadłem się do nich. W tle leciała jakaś muzyka, ale całkowicie nie w moim guście. Cóż poradzić . Wygłupialiśmy się stale, śmieliśmy z jakiś durnych kawałów. Oczywiście to nie wszystko, ponieważ prowadziliśmy całkiem ambitną konwersację związaną z tematyką literatury. W zakresie prowadzonej rozmowy wymieniliśmy się różnymi spostrzeżeniami. Czytują Pratchetta, Kinga, Lovecrafta i Jabłońskiego – Mhm…….widzę, że sporo rzeczy nas łączy. Czas mijał spokojnie i przyjemnie . Spokojnie…….jednak tylko do pewnego momentu. Do wewnątrz weszło trzech ludzi w kapturach nałożonych na głowie. Wyglądali na niezbyt trzeźwych, a przy tym i agresywnych. Podeszli do jakiegoś chłopaka i zaczęli mu wygrażać. (więcej…)
Archive for styczeń, 2010
Mój początek pobytu w kraju
01.14
Pierwsze dni spędzone w kraju po przylocie z USA były dla mnie co najmniej dziwnym doświadczeniem . Dawno nie widziałem rodzimego raju. Stolica przypominało trochę zminiaturyzowany Nowy Jork. Nie opuściłem jak dotąd Warszawy, ale z pewnością mniejsze miejscowości – w tym ta, w której się wychowałem zapewne nic w ciągu tych kilku lat się nie zmieniły. Doświadczenia z hurtowni elementów szklanych okazały się wielce pomocne w sklepie komputerowym. Sprzedawałem i zresztą sprzedaje do tej pory różne artykuły pokroju płyt CD, DVD, kart graficznych bądź płyt głównych. W pracy podoba mi się nawet bardzo . Poza tym mam spory kontakt z ludźmi, a to mocna zaleta . Poznałem także wielu ludzi. W niedługim czasie poczyniłem rozmaite znajomości . Można szczerze przyznać, że zaaklimatyzowałem się w pełni. Wróciwszy z pracy wieczorem do domu wrzuciłem słuchawki na uszy, aby wsłuchać się w KoRna. Postanowiłem przeczytać maile. Jeden z nich był od ojca, który jak sam się chwalił znalazł robotę w tej samej hurtowni, z której mnie wcześniej zwolnili . Z tego co opisuje oprowadza potencjalnych klientów po sklepie pokazując produkty, które ich interesują. (więcej…)
Parę zdań o mnie
01.14
Przed rozpoczęciem swojego dziewiczego wpisu na tym blogu w miarę treściwie napiszę o sobie . Zanim wyruszyłem do Stanów mieszkałem i wychowywałem się jako dzieciak w małej miejscowości na Wołyniu. Przez dłuższy czas ojciec był osoba bezrobotną. Po prawdzie stanowił kolejną osobę która znacząco ucierpiała na likwidacji PGR-ów . Przed tym zdarzeniem w miarę dobrze powodziło się moim rodzinie. Zapanowała przez jakiś czas bieda i ogólna beznadzieja. W końcu kuzyn od strony mamy zaproponował ojcu pracę za granicą na budowie argumentując to przyzwoitym zarobkiem. Z początku miał wątpliwości co do pomysłu, lecz końcowo zgodził się na ten pomysł . Wyruszył więc do Stanów do pracy. Po upływie dwóch bądź trzech miesięcy zaczął przysyłać jakieś pieniądze. Poprawił w pewnym stopniu nasz byt. W szkole uczyłem się dobrze. Uczęszczałam na różnego typu zajęcia dodatkowe. Bardzo podobał mi się język angielski. Ukończyłem gimnazjum oraz zacząłem technikum. Musiałem do niego dojeżdżać, ponieważ w mojej miejscowości nie było niczego prócz podstawówki. Podkreślę, że perspektywy na lepszy byt w tej wiosce były wręcz marne . Można by powiedzieć, że ojcu udało się po kilku latach pobytu tam dobrze ustawić. Po upływie 6 lat ściągnął nas do Chicago, gdzie przez kilka najbliższych lat mieszkałem. To było akurat wtedy, kiedy ukończyłem technikum i zdałem maturę. (więcej…)